Tak mijają godziny i dni pośród biedy,

wciąż mnie dręczy pytanie: jak? i gdzie? i kiedy?

stara śmierć siły stradała rychliwe,

bo nawet czyli890? jest już dziś bardzo wątpliwe.

Ileż bo razy trupem wzrok mój się napawał;

gdzież tam! To złuda! Trup zadrżał i wstawał!

wykonuje fantastyczne, nietoperze gesty zaklinania

Do mnie! A prędko! Bierzcie za pas nogi:

do mnie kręcone, do mnie proste rogi!

Diabły wytrawne, piekła weterani,