w podzięce szczęsnej, co lice zrumienia,

do ręki dziada przypadałaś starej,

o dziewczę miłe! — Zasłuchany w ciszę,

ducha twojego widzę, jak przecudnie

w takt prac domowych wdzięcznie się kołysze,

jak kobierczykiem stół zaścielasz schludnie —

nawet szmer piasku u stóp twoich słyszę...

Ręko nadobna, twój to cud i władza

sprawia, że chata w niebo się przeradza.

A tu!