odgarnia zasłonę łóżka

Rozkoszą, lękiem serce pała!

Ach, marzyć tu godziny, dnie;

ta, gdzie przyroda w cichym śnie

anielską postać kształtowała!

Tu spoczywało wonne ciało,

tu życie w piersiach falowało,

przeczyste świętych cnót przędziwo

przędło jej obraz — boże dziwo!

I stoję tu — i na co — po co?