do uczty ostatniej na łoże

w gronie rycerzy legł.

Grały mu morskie odmęty,

słuchał ich pieśni i pił —

i rzucił puchar święty

w mórz tonie z całych sił.

I patrzał zamglonym wzrokiem

w topiel chłonącą — bez skarg —

aź śmierć zasnuła go mrokiem

z tą kroplą wina u warg.