a on w upadku niezbłagany, srogi,

obala w wichrów zaplątany chórze

drzewa bliźniacze w dno śmiertelnej trwogi,

i echo huku góra rzuci górze —

i idzie jęk ten, to burzy wołanie

przez ziemię całą, w wieczności otchłanie —

wtedy mnie wiedziesz w cichych jaskiń łono

i każesz spojrzeć w swoje własne lice

i własną duszę poznać nieskończoną,

jej ból i radość — sny i tajemnice.