— nie mylę się — tak! idzie dwóch!

— jeśli to on — Małgosin gach,

nie wróci żywy pod swój dach!

Wchodzą Faust i Mefistofeles.

FAUST

Jak to w zakrystii światło właśnie

oliwnej lampki drżące w dali,

co mży i cichnie, pełga, gaśnie

i choć się z nagła żywiej pali,

już w czyhające wsiąka ciemnie,