jak kłąb wężów, jak połozy252
siecią pnączy zapowiły
pnie, wykroty253, skały, iły254
i czyhają na wędrowca
u przepaści, u manowca;
człek się trwoży, męczy, dyszy —
aż tu nagle z mchu, z upłazu255
tysiącbarwne wojsko myszy
skacze do twych nóg od razu.
Lud świetlaków256 skrzy się, roi,