i żywego żywym wróci

i rozwali to ukrycie,

w którym człek się trupio smuci

i zmiera — chory na życie!

Te mury, ściany spleśniałe

już się chylą do upadku;

w ucieczce znachodź dziś chwałę,

bo cię gruz zasypie, bratku.

Mnie z odwagi każdy chwali,

lecz kroku nie pójdę dalej.