«Bądź jak bądź! — na to rzecze młodzieniec (mało on słuchał
Słów aptekarza, bo już dojrzały zamiar miał w myśli) —
Sam rozmówię się z nią i wyrok stanowczy usłyszę
Z ust dziewczęcia. Co ona mi powie, to przyjmę z pokorą.
Chciałbym ujrzeć raz jeszcze spojrzenie jej oka czarnego,
I tę kibić109 toczoną, co objąć ją pragnę gorąco,
I te usta, co mają rozstrzygnąć przyszłą ma dolę.
Więc zostawcie mnie, proszę. Pojedźcie sami do domu,
By powiedzieć rodzicom, że syn ich wybrał rozumnie:
Ja piechotą powrócę tą ścieżką koło winnicy,