I chwaliły Dorotę, rzucając znaczące spojrzenia
Na Hermana. «Jeżeli — szeptała jedna do drugiej —
Pan w oblubieńca się z czasem przedzierzgnie117, to nasza dziewczyna
Dobrze się tam pokieruje». — A Herman wziął ją za rękę.
«Pójdźmy, rzekł, bo już wieczór zapada, a droga daleka».
Więc niewiasty Dorotę całować jęły118, i ledwo
Z objęć ich się wydarła: aż tu rozżalone dzieciaki
Z krzykiem i płaczem okrutnym do sukni jej się przypiły.
«Cicho, dzieci! — ozwała się wtedy któraś matrona —
Ona idzie do miasta i stamtąd przyniesie wam ciastek,