Które braciszek w przelocie w cukierni tam dla was zamówił,
Gdy go bocian przynosił». Więc dziatwa puściła Dorotkę
I odeszła dziewczyna z Hermanem. Długo chustkami
Z oddalenia wiewały kobiety, na znak pożegnania.
VIII. Melpomena119
Herman i Dorota
Tak oboje kroczyli ku słońcu, co na zachodzie
W czarne chmury się kryło, gromami grożące i deszczem,
A spoza gęstej zasłony płomienne ciskając wejrzenia,
Tu i ówdzie po łanach świeciło smugiem120 jaskrawym.