Co od syna waszego i od was wygnankę rozłącza.

Wprawdzie staję przed wami uboga, lecz umiem się cenić.

Czyż szlachetność pozwala na wstępie samym urągać

Niezasłużonej niedoli i niemal wypędzać mnie z domu?»

Herman stał jak na mękach i skinął na księdza plebana,

By rozproszył niepewność i prawdę stroskanej wyjawił.

Ale mąż doświadczony przybliżył się tylko i spojrzał

Na dziewczynę, z trudnością tłumiącą gniew utajony,

Bo rozkazał mu duch nie zaraz wywodzić ją z błędu.

Więc odezwał się do niej: «Zaiste, łudziłaś się, dziecię,