Odtąd i dla mnie się stała rocznicą i świętem domowym.
Tylko nierad spostrzegam, że chłopiec nasz, w domu tak czynny22,
Jakoś leniwo się garnie na zewnątrz, że stroni od ludzi,
I usuwa się nawet od dziewcząt młodych i tańca».
Rzekł i ucha nastawił. I słychać było tętnienie
Kopyt końskich przed domem i głuchy turkot powozu,
Który szybko i grzmiąco pod bramę zajazdu się wtoczył.
II. Terpsichore23
Herman
Ledwo wszedł do gościnnej komnaty dorodny młodzieniec,