I rodzinne swe gniazdo, choć ono ubogie i małe.
Czyż cudzoziemcy nie chwalą w miasteczku naszym bram pięknych,
Odnowionej świątyni i wieży świeżo bielonej?
Czyż nie zwracają ich oczu wyborne bruki, kanały
Dobrze kryte i w wodę zasobne, aby od ognia
Pomoc była gotową? A wszak to wszystko zdziałano
Już po owym pożarze straszliwym. Ja sam zasiadałem
W radzie miejskiej sześć razy, i wdzięczni mi dotąd ziomkowie,
Żem gorliwie się krzątał około zaczętej roboty,
Podniecając ochotę i w innych radnych. Już nawet