Kurz strzepując z obuwia i twarze wachlując chustkami.
Pierwszy, po przywitaniach, rozpoczął aptekarz dość kwaśno:
«Ludzie zawsze są ludźmi, słabymi jeden w drugiego!
Każdy pogapić się lubi, gdy bliźni nieszczęściem dotknięty.
Lecą, by się przypatrzyć płomieniom niszczącym dobytek
Lub cierpieniu zbrodniarza, gdy kat na stracenie go wiezie.
Teraz oto znów biegną, by ujrzeć tych biednych wygnańców,
Niepamiętni, że może i na nas, prędzej lub później,
Taka dola wypadnie. Gorsząca to lekkomyślność!»
Ale mu na to odpowie rozumny i zacny ksiądz pleban,