I młodzieniec wyrzeka się domu, gdy ukochaną
Los mu srogi wydziera. Toż ojciec słowo stanowcze
Wyrzekł, i odtąd wasz dom przestaje być moim, jeżeli
Nie przyjmiecie w swe progi wybranej serca mojego».
Ale matka roztropna i dobra znów się odezwie:
«Wy, mężczyźni, stajecie naprzeciw siebie jak skały,
Niewzruszeni i dumni, i żaden nierad ustąpić,
Żaden ręki wyciągnąć ze słowem pokoju i zgody.
Jednak, mówię ci chłopcze, nie tracę jeszcze nadziei,
Że przygarnie ją ojciec, jeżeli poczciwa i dobra,