Skoro więc pleban poufnie obcego sędzi zapytał

O gromadę, czy dawno rzuciła domowe siedziby,

Ten mu odrzekł: «Zaiste, niemałe są nasze cierpienia,

Bośmy się do dna dobrali goryczy wszelkiego rodzaju,

Tym straszniejszej, że wkrótce zawiodły nas wszystkie nadzieje.

Komuż silniej się pierś nie wzniosła błogim uczuciem,

Gdy blask słońca nadziei jutrzenką zajaśniał nad światem,

Gdy chodziły posłuchy, że ludzie radzą o sobie,

O swobodzie powszechnej, o prawach i bratniej równości90.

Wtedy każdy wyglądał nowego życia; te więzy,