Pyta baran; czy czasem biednemu się krzywda nie stała?

— Gdzie tam, rzecze lis na to. Gdym wspomniał o swojej pielgrzymce,

Tkliwa moja niewiasta dostała spazmów ze strachu.

Widząc to, zacny Dobrutko o pomoc głośno jął wołać,

Lecz zapewnić was mogę, że jemu i włos nie spadł z głowy.

Oto lepiej słuchajcie: polecił mi król na wychodnym116,

Abym w kilku mu pismach o ważnych sprawach korony

Myśli swoje objawił. Te pisma mam już gotowe;

Chciejcie zabrać je z sobą i wręczyć monarsze samemu.

— Owszem, odpowie mu baran, lecz nie mam kieszonki podróżnej,