Lis mię prosił, bym zabrał papiery w tej torbie schowane.

To co w niej się zawiera, jest dziełem wspólnym nas obu;

Jam to jemu doradził, jak słusznie pochwalić się mogę.

Więc król bobra zawezwał i listy odczytać mu kazał,

(Był to pisarz nadworny, co wiele posiadał języków);

Ten, gdy z kota pomocą rozplątał węzły misterne

I wydobył ów łeb zajęczy, zawołał zdumiony:

— Dziwne listy, doprawdy! lecz kto je napisał i po co?

Wszak to głowa Dobrutki, niestety! wszystkim nam znana.

Król się mocno przeraził i rzekł z westchnieniem tłumionym: