Maleparta, sam lis przed furtą siedział skulony,
Odzian123 w szaty pątnicze124, jak gdyby odmawiał pacierze.
Chciałam się przemknąć nieznacznie, lecz on mnie spostrzegł i szybko
Wstał, zbliżając się ku mnie. Myślałam, że chce mnie przywitać;
Ale zbójca od razu w pazury mię125 ostre pochwycił.
Szczęście, żem lekka i zwinna, więc z łap mu się zręcznie wymknęłam,
Lecz straszliwie zraniona, bez wąsów i ucha jednego.
Więc, potężny monarcho, chciej zważyć, że nikt dziś w tym kraju
Podróżować nie może bezpiecznie, bo zbójca okrutny
Po gościńcach czatuje i staje przechodniom na zdradzie.