Aż gdy moja Dziobajka przytknęła mu ucho do nosa,
By posłuchać, czy czasem się oddech w nim nie zataił,
Zdrajca schwycił ją nagle i ugryzł głowę niebodze.
Jak mnie ten widok przeraził, czyż słowa określić potrafią?
Biada mi! biada! wrzasnąłem. A wtem złoczyńca i na mnie
Jednym susem się rzucił; zaledwo żem umknął na drzewo.
Tam, o królu, widziałem, jak zbój rozszarpał mi żonę
I jak schrupał ją chciwie. Gdy odszedł, frunąłem na ziemię;
Ale łotr nie zostawił ni jednej kosteczki nietkniętej,
Tylko pierze i dziób znalazłem, i te też przynoszę,