Bo królowa z lampartem po waszej, wujaszku, są stronie.
Tak gawędząc ze sobą, do hożej poszli gosposi;
Podzielono gołąbki i każde swą cząstkę spożyło.
Smaczne były, bo smaczne, lecz skąpo przypadło na głowę:
Byliby chętnie schrupali i tuzin, gdyby go mieli.
Po wieczerzy, rzekł lis: A muszę też teraz waszeci
Synków swoich przedstawić, boć przecie jest czym się pochwalić.
Oto starszy Capikur, a owo pieszczoszek nasz Lubuś.
Wielką mam z nich pociechę: roztropne to, zręczne, pojętne
I zabiera się sprytnie do łowów wszelkiego rodzaju.