Wiem, że licznych mam wrogów, co pragną mię wyzuć z twych względów,

Władco zwierząt potężny! Lecz ufny w twą mądrość i stałość,

Wierzę, że z drogi słuszuości sprowadzić cię nikt nie potrafi.

— Łotrze, odpowie mu król, na ten raz przebiegłe twe słowa

Nie przydały się na nic. Rabujesz, cyganisz i zdradzasz,

Jak widzieliśmy świeżo na biednej wiewiórce i kruku.

Ale dosyć już tego: przebrała się miara twych zbrodni!

Lis pomyślał strapiony: Ha, kuso coś ze mną naprawdę;

Ale kto zabrnął, ten musi i przebrnąć. Spróbuję raz jeszcze...

— Wielki królu, przemówił, jeżeliś na śmierć mnie osądził,