Widząc to, starszy mój syn Capikur za bratem się ujął;
Walka nie żartem zawrzała i ledwom rozłączyć ich zdołał.
Jeśli podstępna wiewiórka w tym boju, z jej winy powstałym,
Wąsy i ucho straciła, niech sobie to tylko przypisze.
Albo znowu ten kruk. W południe przybiegł sam do mnie,
Z wielkim lamentem, zwiastując, że żona śmiertelnie mu chora,
Rybkę sporą połknąwszy niebacznie, razem z ościami.
Jam natychmiast pośpieszył z pomocą, lecz było już po niej.
Teraz zbrodniarz ten mówi, żem ja zamordował Dzióbajkę,
Złem za dobre mi płacąc. Tak zwykle się dzieje na świecie.