Listonosza mojego, usidlić podstępem i zabić?

Wszakżem ci wszystko przebaczył, boś przyrzekł publicznie poprawę

I w pielgrzymkę pobożną za morze wyprawić się miałeś.

Miast pokuty tymczasem, ty wciągasz w swe zbrodnie barana

I urągasz mej władzy przysłaniem mi głowy zająca.

Poseł przypłacił już życiem; dziś kolej na ciebie, niecnoto.

Reineke na to: — Co słyszę? więc zacny Dobrutko nie żyje?

Ani baran, mój kum? O bogi, to klęska straszliwa!

Tociem ci przez nich przesyłał klejnoty tak rzadkie i cenne,

Jakich nigdzie już chyba nie znajdzie na świecie szerokim.