I żądałeś posiłku, Wilk mruknął coś sobie pod nosem

W złym widocznie humorze, a jam zawołał: „O panie,

Wszystko, co mamy, jest twoje; lecz kto naszą zdobycz rozdzieli?

„Wilk”, odparłeś. — A Srogosz ucieszył się wielce i począł

Mięso w kupki układać, więc ćwiartkę odsunął dla ciebie,

Drugą dla twojej małżonki, połowę zaś pożarł sam chciwie,

Zostawiwszy mnie tylko śledzionę, ogonek i uszy.

Wyście swoją się cząstką nasycić nie mogli oboje,

Ale on na to nie zważał i smacznie dogryzał biesiady.

Wtedy tyś go pogłaskał po głowie pazurem potężnym,