W głębi siedziała samica. Zaledwo ją ujrzał, wykrzyknął:
„A toż chyba piekielne tu czarty obrały siedzibę!
Odór... aż puchnie mi nos, a małe poczwary te wasze
Jakże szpetne i straszne! Najlepiej potopić je wszystkie,
Żeby się takie brzydactwo rozmnażać po świecie nie mogło!”
Wściekle zerwała się matka. „A któż to prosił waszeci176
O te grubiańskie uwagi i kto ci wejść tu pozwolił?
Zasię tobie177 od moich dzieciaczków! Czy piękne, czy brzydkie,
Nic ci do nich, ty gburze! Toć Reineke był tu przed chwilą.
Mąż stateczny i mądry. On pieścił te moje aniołki,