Zwąc je świata ozdobą i mieniąc się naszym krewniakiem.
Precz mi ruszaj natychmiast!” — I gniewnie skoczyła na wilka,
Pazurami go szarpiąc zajadle i gryząc zębami.
Koczkodany też małe poczęły go skubać i drapać,
Tak iż zewsząd obskoczon, nieborak i bronić się nie mógł.
Wyjąc, uciekł zaledwo i sam mi to wszystka opisał.
Raczże teraz osądzić bezstronnie, monarcho łaskawy,
Czy mi słusznie wilk-Srogosz zarzuca matactwo i zdradę.
— Co tam długo rozprawiać! słowami nie dojdziem tu ładu,
Wilk mu na to odpowie. Niech walka śmiertelna rozstrzygnie,