Przyjaciele i żona złożyli go z płaczem na noszach

Miękko sianem wysłanych i z koła ostrożnie wynieśli.

Kilkanaście miał ran. Więc zewsząd się zbiegli lekarze;

Opatrzono chorego i dano mu krople na poty,

Wreszcie go maścią natarto gojącą i ciepło przykryto,

Ale biedak spać nie mógł: dręczyły go ból i sromota.

Gdy to działo się z wilkiem, lis-kanclerz gwarzył wesoło

Z krewniakami swoimi i głośno go wszyscy wielbili.

Tedy z butną już miną się żegnał, a król na waletę187

Rzec mu raczył łaskawie: — Bądź zdrów, a wracaj nam prędko!