Lepszej strawy, to musi poprzestać na plastrach miodowych,
Których nie brak mu nigdy, lecz z biedy je tylko połyka.
— Co ja słyszę? zawołał Myś-niedźwiedź. A więc wy gardzicie
Darem bożym, dla innych ponętnym? Kmotrze mój miły,
Dla mnie nie masz jak miód! Starajcie się, abym go dostał,
A odsłużę się wam czym innym. — Chyba to żarty,
Rzecze Reineke lis. — Nie, jakom żyw, zaklął się Bury,
Mówię szczerze, co myślę. — Ha, kiedy tak, to wam służę,
Odparł Rudy. W sąsiedztwie tu mieszka chłop, co ma barcie,
A w nich miodu tak dużo, że pewnieście nigdy na kupie