Jeśli się uda, pomruczał gospodarz, to piwa gorzkiego,

Zamiast miodu, ci tu nawarzę, marny pyszałku.

Późnym wieczorem stanęli przed chatą chłopa owego,

Który był cieślą. W podwórzu leżała kłoda dębowa,

Dwoma tęgimi klinami na poły już wzdłuż rozłupana.

Reineke powiódł tam Mysia i szepnął: — Wujaszku kochany,

Tu, w tej dziupli, znajdziecie obfitość miodu ogromną.

Wsuńcie głowę głęboko; lecz radzę wam, bądźcie ostrożni,

By nie schwycić od razu za wiele. — Czyżem35 ja żarłok?

Odparł niedźwiedź z urazą. Zbawienna we wszystkim jest miara.