Za kucharką proboszcza wyległy i inne niewiasty,

Dybiąc wraz z mężczyznami na życie Mysia rannego.

W końcu po łbie go kropnął potężną pałą brat cieśli,

Aż zatoczył się Bury; lecz wściekłość dodała mu siły:

Skoczył pomiędzy niewiasty i kilka z nich wtrącił do rzeki,

Która nurt swój głęboki toczyła tuż przy chałupie.

Krzyk się rozległ; rzucono niedźwiedzia, na poły martwego,

By ratować tonące, a Myś tymczasem cichutko

Podpełzł chyłkiem do wody. Już wolał utopić się raczej,

Niźli zginąć haniebnie pod chłopów pijanych razami.