Co go w sidła wprowadził, i knując zemstę na niego.

Ale Reineke-lis, wywiódłszy w pole wujaszka,

Pobiegł wesoło na żer, w wiadomą sobie zagrodę,

Schwycił kurę i schrupał, a potem napił się wody

I wracając porzeczem, rozmyślał: Jakżem ja kontent44,

Żem bałwana się tego na wieki pozbył fortelem!

Chłop na dobre go musiał uraczyć toporem po karku.

Bury, chociem go zwał wujaszkiem, był zawsze mym wrogiem,

Stając mi zdradą u dworu. No, teraz oddycham swobodniej!

Gdy tak, włócząc się, duma, posłyszał głuche mruczenie,