Bo to grzeczny człeczyna. — I rzekłszy, drapnął cichaczem.
Miluś, w więzach splątany, użalał się kocim zwyczajem;
Ksiądz posłyszał miauczenie i szybko zerwał się z łoża.
— Mam złodzieja! zawołał. Zapłacisz62 mi, łotrze, kuraka!
Więc pochwycił za kij, rozniecił światło i wybiegł.
I kucharka się także ocknęła, i wyszła za panem.
Hałas powstał piekielny; jak grad sypały się razy
Na nieszczęsne kocisko, bo ręki ksiądz nie żałował
I łomocąc na oślep sękaczem, oko mu wybił
Miluś jęknął boleśnie i wściekły skoczył z postronkiem