Na oprawcę swojego, kalecząc go mściwie i srodze.

Ksiądz aż zemdlał z przestrachu i bolu63. Poczęto go cucić,

Zabaczywszy64 o kocie, co targał się w sidłach bezsilnie.

Lecz gdy Miluś znękany samotnym się ujrzał nareszcie,

Począł z chęci do życia postronek obrabiać zębami,

Aż go przegryzł powoli. Swobodny wybiegł na drogę

I choć z okiem wybitym, powrócił cwałem do domu.

Król, gdy ujrzał posłańca, aż grzywę z gniewu najeżył

I nie wiedząc, co czynić ze zdrajcą-lisem, sejm zwołał.

Więc zebrali się wnet przedniejsi doradcy korony,