Kroczył z wolna i dumnie kogucik mały, lecz tłusty,

Dla miłośnika pulardy70 łakomy kąsek, zaprawdę;

Więc pochwycił go w lot i zdusił, aż pierze latało.

Kosmacz na czyn tak haniebny oburzył się srodze i rzecze:

— Tak to, wuju nieszczęsny, o ślubie swym pamiętacie?

Godziż się grzeszyć na nowo po świeżo odbytej spowiedzi?

Piękna w istocie pokuta! — Lecz Reineke chytrze odpowie:

— Krewkość mię71 moja uniosła, kochany siostrzanie. Proś Boga,

By łaskawie ten grzech wybaczyć mi raczył. Przysięgam,

Że już nigdy się odtąd grabieżą żadną nie splamię.