Jam odchodził na sucho, bo żona i dzieci Srogosza

Zaraz się na nią rzucały, sprzątając mi zdobycz sprzed nosa.

Żebra nawet nędznego nie mogłem pozyskać w udziale,

Chyba że z mięsa je wprzód ogryzły żarłoczne wilczęta.

Jednak Bóg mię85 ochronił od głodu. Czerpałem tajemnie

Pełną garścią z mych skarbów, złożonych w bezpiecznej kryjówce,

I żywiłem się nimi. A było też czerpać i z czego,

Boć tam złota jest tyle, że nikt go i w dziesięć nawrotów

Furą zabrać nie zdoła. — Tu król, na wzmiankę o skarbie,

Ucha nadstawił i rzekł: — A skądże tak dużo masz złota?