Smutną by było zamianą osadzić na tronie niedźwiedzia,
Niedołęgę i łotra. Lecz jak ich knowaniom zapobiec?
Ojciec mój w ręku ma skarb i licznych stronników pieniędzmi
Zdoła pozyskać dla Mysia, więc skarbu pozbawić go trzeba.
Odtąd na każdym już kroku śledziłem rodzica mojego,
Ilekroć skrycie wybiegał do lasu, czy we dnie, czy w nocy.
Raz, gdym leżał ukryty w zaroślach, ujrzałem, jak stary
Zwinnie się i cichutko z szerokiej wymykał szczeliny,
Rozglądając się bacznie, czy nie ma kogo w pobliżu;
Potem zaczął troskliwie ów otwór gałęźmi przykrywać,