Różnych pieśni nabożnych; lecz ledwo zaczęli śpiewanie,
Już go capnął za kark i targał zacnego kolegę.
Jam szła właśnie ulicą, a słysząc, że śpiewy przerwali,
Zaraz przybiegłam na miejsce: już trzymał Dobrutkę za gardło;
Gdyby nie wdanie się moje, to byłby go zdusił niechybnie.
Patrzcie, jeszcze z ran jego ocieka krew niezakrzepła.
Jeśli ścierpisz to, królu, i wy, dostojni panowie,
Jeśli się na to zgodzicie, by glejt i prawo królewskie
Nędznik ten deptał nogami, to kiedyś słusznie wam ludzie,
Wam i waszym potomkom, wyrzucą tak niecne tchórzostwo.