Jeszcze raz ozwał się Srogosz: — O, bodaj przepadł niecnota!
Gdyby nie żył, zaprawdę, nam wszystkim byłoby lepiej.
Lecz jeżeli się teraz przepuści te jego występki,
To nie będzie już końca i miary haniebnym napaściom.
Wtedy głosu zażądał szlachetny borsuk, zwan11 Kosmacz.
— Prawda to, rzekł, odwieczna, mój mości sąsiedzie Srogoszu,
Że nie płuży12 nikomu świadectwo wyszłe z ust wroga.
Tak i Reineke-lis, wujaszek mój, uległ potwarzy;
Ale gdyby tu przybył i łaskę znów posiadł monarchy,
Kością w gardle by wam stanęły te wszystkie ambaje13.