Panie dostojny! gdy zoczysz te skarby ogromne i rzadkie,
Pewny jestem, że wdzięcznie o wiernym słudze swym wspomnisz.
Reineke, druh mój poczciwy, pomyślisz, on to zgromadził
Tyle dla mnie dostatków! — Tak mówił królowi lis chytry.
Ale lew mu odrzeknie: — Potrzeba, byś wybrał się ze mną;
Bo nie trafię tam może! Słyszałem nieraz o Rzymie,
O Paryżu, Lubece, Hamburgu, Rostoku i Spirze,
Lecz przenigdy o jakiejś Kotłusze; bajeczna to nazwa.
Lis nie bardzo był rad tym słowom króla rozważnym,
Więc odezwie się znowu: Toć przecie nie gdzieś nad Jordanem