By potężny szmat skóry Mysiowi zdarto ze grzbietu

I tak samo wilkowi, na torbę dla lisa-pielgrzyma.

Zaraz tedy nazajutrz od rana żegnać się począł

Z królem i jego małżonką, obficie łzy roniąc udane.

Król całemu dworowi rozkazał pątnika ze sumptem101

Podprowadzić na drogę; a Myś i Srogosz tymczasem,

Skaleczeni haniebnie, gdzieś w lochu jęczeli z boleści.

Kota tylko nie stało, choć Reineke pragnął gorąco

Zemstę wywrzeć i na nim, zalawszy mu sadła za skórę.

Na rozstaniu raz jeszcze odezwał się chytrze do króla: