Wszedł baron i powiedział im coś przyjaznego w imieniu hrabiego i hrabiny, którzy wcześnie wyjechali, i dał im kilka prezentów.
Potem udał się do Wilhelma, który zabawiał się z Mignon w bocznym pokoju. Dziewczę bardzo przyjaźnie i serdecznie wypytywało Wilhelma o jego rodziców, siostry, braci i krewnych i przypomniało mu tym sposobem o obowiązku przekazania rodzinie wiadomości o sobie.
Baron wraz z pożegnalnym pozdrowieniem od od państwa przyniósł mu zapewnienie, że hrabia był z niego nader zadowolony, z jego gry, prac poetyckich i wysiłków teatralnych. Na dowód tego uczucia wyciągnął woreczek, przez którego piękną siatkę przebijała powabna barwa nowych sztuk złota; Wilhelm cofnął się i wzbraniał się go przyjąć.
— Niech pan ten podarunek — mówił dalej baron — uważa za wynagrodzenie za swój czas, za uznanie za pańskie trudy, a nie za zapłatę za pański talent. Jeżeli dzięki niemu zyskujemy dobre imię i przychylność ludzi, to słuszne, żebyśmy pilnością i wysiłkiem zdobywali sobie zarazem środki do zaspokojenia naszych potrzeb, ponieważ nie jesteśmy przecież samym duchem. Gdybyśmy byli w mieście, gdzie można znaleźć wszystko, to zamienilibyśmy tę małą sumkę na zegarek, pierścionek czy coś podobnego, ale teraz daję panu prosto do rąk czarodziejską różdżkę; spraw sobie pan za to jakiś klejnot, który będzie dla pana najmilszy i najużyteczniejszy, i zachowaj go pan na naszą pamiątkę. Przy tym miej pan szacunek i dla woreczka. Panie zrobiły go same, a ich zamiarem było, aby przez naczynie uczynić milszą do przyjęcia samą zawartość.
— Daruj mi pan — odparł Wilhelm — moje zakłopotanie i niepewność, czy mam przyjąć ten dar. Niszczy on niejako moje szczuplutkie usługi i przeszkadza swobodnemu bujaniu szczęśliwego wspomnienia. Pieniądze są dobrą rzeczą, gdy coś ma się zatrzeć, a ja nie życzyłbym sobie całkiem zatrzeć się w pamięci państwa domu.
— Tak też nie będzie — odrzekł baron — ale sam, mając tak delikatne uczucia, nie zechcesz pan żądać, żeby czuł się całkowicie dłużnikiem pańskim hrabia, człowiek, którego największą ambicją jest być względnym i sprawiedliwym. Nie uszło to jego uwagi, ile pan sobie trudu zadawałeś i jak cały swój czas poświęcałeś jego zamiarom; ba, wie, że chcąc przyśpieszyć pewne przygotowania, nie szczędziłeś pan własnych pieniędzy. Jakże się przed nim ukażę, jeżeli nie będę go mógł zapewnić, że jego uznanie sprawiło panu przyjemność?
— Gdybym myślał tylko o sobie — odpowiedział Wilhelm — gdybym chciał pójść jedynie za własnymi uczuciami, to nie zważając na wszelkie powody, uparcie wzbraniałbym się przyjąć ten dar, jakkolwiek piękny i zaszczytny, ale nie przeczę, że w chwili, gdy mnie zawstydza, wydobywa mnie zarazem z zakłopotania, w którym znajdowałem się dotychczas w stosunku mojej rodziny i które mi sprawiało niejeden cichy smutek. Nie najlepiej gospodarowałem tymi pieniędzmi i tym czasem, z których winienem zdać sprawę; otóż dzięki wspaniałomyślności pana hrabiego będę mógł spokojnie przekazać rodzinie szczęśliwą wiadomość o tym, do czego mnie to dziwne zboczenie z drogi doprowadziło. Poświęcam delikatność, która nas w takich okolicznościach ostrzega jak drażliwe sumienie, wyższemu obowiązkowi i ażeby móc odważnie stanąć przed wzrokiem mego ojca, stoję zawstydzony przed pańskim.
— To dziwne — odrzekł baron — jakie dziwnie wahamy się, by przyjąć pieniądze od przyjaciół i dobrodziejów, od których każdy inny podarunek wzięlibyśmy się z podziękowaniem i radością. Natura ludzka ma więcej podobnych osobliwości, by rodzić i starannie żywić takie skrupuły.
— Czyż nie tak samo jest ze wszystkimi punktami honoru? — spytał Wilhelm.
— A tak — odrzekł baron — i innymi przesądami. Nie chcemy ich wyplenić, by przypadkiem nie wyrwać wraz z nimi roślin szlachetnych. Ale cieszy mnie to zawsze, kiedy niektóre osoby czują, co mogą i powinny przekraczać, i z przyjemnością wspominam anegdotę o tym dowcipnym poecie, co napisał kilka sztuk dla teatru dworskiego, które zasłużyły na zupełną pochwałę monarchy. „Muszę go okazale nagrodzić — rzekł wspaniały panujący — niech wybadają, czy klejnot sprawi mu przyjemność, czy też nie pogardzi przyjęciem pieniędzy”. Poeta w zwykły sobie, żartobliwy sposób odpowiedział przysłanemu dworakowi: „Serdecznie dziękuję za łaskawe względy, a ponieważ cesarz codziennie bierze od nas pieniądze, to nie widzę, dlaczego miałbym się wstydzić przyjąć pieniądze od niego”.