Od tego czasu była bardzo milcząca i zdawała się zaprzątnięta tylko kilkoma myślami, jakie starała się przyswoić z rękopisu, z którego Wilhelm musiał jej od czasu do czasu czytywać. Jej opadnięcie z sił nie było widoczne i Wilhelm pewnego poranku, gdy ją chciał odwiedzić, niespodzianie znalazł ją martwą.
Ze względu na szacunek, jaki dla niej żywił, i na przyzwyczajenie przestawania z nią, jej strata była dla niego bardzo bolesna. Była jedyną osobą, która postępowała z nim naprawdę szczerze, a chłód Serla w ostatnich czasach odczuł aż nadto silnie. Śpieszył się zatem wypełnić przyjęte przez siebie poselstwo i pragnął odejść na jakiś czas. Z drugiej strony odjazd ten był wielce pożądany dla Meliny; ten bowiem, prowadząc bardzo rozległą korespondencję, wszedł właśnie w porozumienie z jakimś śpiewakiem i śpiewaczką, którzy mieli tymczasowo za pomocą przerywników przygotować publiczność do przyszłej opery. Utrata Aurelii i oddalenie się Wilhelma miały być w ten sposób na razie pokryte, a nasz przyjaciel rad był ze wszystkiego, co mu ułatwiało urlop na kilka tygodni.
Wyrobił on sobie dziwnie poważne wyobrażenie o danym sobie poleceniu. Śmierć przyjaciółki wzruszyła go głęboko, a ponieważ widział ją ustępującą z widowni tak przedwcześnie, musiał przeto z konieczności być wrogo usposobiony wobec tego, kto skrócił jej życie i to krótkie istnienie uczynił tak męczącym. Pomimo ostatnich łagodnych słów umierającej postanowił sobie przy wręczeniu listu wypowiedzieć surowy sąd o niewiernym przyjacielu, a że nie chciał polegać na przypadkowym nastroju, pomyślał o mowie, która w opracowaniu stała się patetyczniejsza, niż wypadało.
Nabrawszy dostatecznego przekonania o dobrej kompozycji swego przemówienia, ucząc się go na pamięć, przygotowywał się do odjazdu. Mignon była obecna przy pakowaniu i zapytała go, czy jedzie na południe, czy na północ, a kiedy dowiedziała się, że na północ, rzekła:
— To zaczekam na ciebie tutaj.
Prosiła go o sznur pereł Marianny, którego lubemu stworzeniu nie mógł odmówić; chusteczkę na szyję już miała przedtem. Natomiast włożyła mu do tłumoczka zasłonę ducha, chociaż powiedział jej, że mu się ta gaza na nic nie przyda.
Melina objął kierownictwo, a jego żona przyrzekła doglądać macierzyńskim okiem oboje dzieci, z którymi Wilhelm rozstawał się z przykrością. Feliks był bardzo wesół przy pożegnaniu, a kiedy go pytano, czego sobie życzy, by mu przywieziono, powiedział:
— Słuchaj, przyprowadź mi jakiegoś ojca.
Mignon wzięła odjeżdżającego za rękę, a wspiąwszy się na palce, wycisnęła mu na ustach serdeczny i gorący pocałunek, bez tkliwości jednak, i rzekła:
— Mistrzu, nie zapominaj o nas i wracaj prędko.