— Kiedy ujrzałem siostrę oddającą rękę, doznałem takiego wrażenia, jakby mnie oblano ukropem.

— Dlaczego? — zapytałam.

— Takiego wrażenia doznaję zawsze, kiedy się przypatruję kopulacji — odparł.

Zaśmiałam się z niego i dość często potem rozmyślałam nad jego słowami.

Wesołość towarzystwa, wśród którego wiele było młodzieży, nabierała podwójnego blasku wobec godności i powagi wszystkiego, co nas otaczało. Wszystkie meble, nakrycia stołowe, serwis, zastawa harmonizowały z całością, a jeżeli dawniej wydawało się, że budowniczowie i cukiernicy wywodzili się z jednej szkoły, to tutaj cukiernik i nakrywający do stołu chodzili do szkoły razem z architektem.

Ponieważ zebranie trwało kilka dni, pomysłowy i rozumny gospodarz dbał o rozrywkę towarzystwa na najróżnorodniejsze sposoby. Nie powtórzyłam tutaj smutnego doświadczenia, jakiego doznałam niejednokrotnie w życiu, jak to bywa źle wielkiemu, mieszanemu towarzystwu, które zostawione samo sobie musi się chwytać najpospolitszych i najbardziej pustych rozrywek, ażeby raczej dobrzy niż źli członkowie uczuwali brak zabawy.

Stryj urządził zupełnie inaczej. Ustanowił dwu czy trzech marszałków, jeżeli mogę ich tak nazwać; jeden miał się troszczyć o rozrywkę młodzieży: obmyślał on tańce, przejażdżki i różne gry i kierował nimi, a że młodzież chętnie przebywa na otwartym powietrzu i nie lęka się jego wpływów, oddano jej ogród i wielką salę ogrodową, do której w tym celu przybudowano jeszcze parę galerii i pawilonów, wprawdzie tylko z desek i płótna, ale tak szlachetnie wykonanych, że przypominały kamień i marmur.

Jakże rzadki bywa festyn, na którym ten, kto sprasza gości, poczuwa się też do obowiązku wszechstronnego troszczenia się o ich potrzeby i wygody!

Dla osób starszych przygotowano polowanie i grę w karty, krótkie przechadzki, okazje do poufnych rozmów sam na sam, a ten, kto szedł do łóżka najwcześniej, był umieszczany jak najdalej od wszelakiego hałasu.

Wskutek tego ładu przestrzeń, w której się znajdowaliśmy, wydawała się małym światem, a przecież, przypatrzywszy się z bliska, zamek nie był wielki, a jego bez dokładnej znajomości i bez pomysłów gospodarza trudno byłoby pomieścić w nim tylu ludzi i każdego ugościć stosownie do jego gustu.