— Nie czas teraz — odparła stara — mam robotę i nie chciałabym, żeby zastano nas razem. Niech to będzie tajemnicą, że Feliks należy do pana; zbyt wiele musiałabym znieść wyrzutów od towarzystwa z powodu dotychczasowego udawania. Mignon nas nie zdradzi, jest dobra i umie milczeć.
— Wiedziałam to od dawna i nic nie mówiłam — odparła Mignon.
— Jak to możliwe? — zawołała stara.
— Skąd? — przerwał Wilhelm.
— Duch mi to powiedział.
— Jak? Gdzie?
— Pod sklepieniem, kiedy stary dobył noża, ktoś krzyknął do mnie: „Zawołaj jego ojca!”, a wtedy tyś mi przyszedł do głowy.
— Ale kto krzyknął?
— Nie wiem, w sercu, w głowie, tak się bałam, drżałam, modliłam się, wtedy to krzyknął, a ja zrozumiałam.
Wilhelm przycisnął ją do serca, polecił jej Feliksa i odszedł. Dopiero na koniec zauważył, że odkąd ją opuścił, stała się o wiele bledsza i chudsza. Spośród znajomych najpierw znalazł panią Melina; przywitała w najbardziej przyjazny sposób.