Mignon często pragnęła być w towarzystwie; przystawano na to tym chętniej, że powoli zdawała się znowu przyzwyczajać do Wilhelma, otwierać przed nim swe serce i w ogóle stawać się pogodniejsza i weselsza. Na przechadzkach, łatwo się męcząc, chętnie wspierała się na jego ramieniu.

— Oto — mówiła — Mignon już nie wdrapuje się i nie skacze, a jednak wciąż jeszcze doznaje pragnienia, by się przechadzać po szczytach gór, przedostawać się z jednego domu na drugi, z jednego drzewa na drugie. Jakże godne zazdrości są ptaki, zwłaszcza gdy tak zręcznie i serdecznie ścielą sobie gniazda.

Stało się niebawem zwyczajem, że Mignon niejednokrotnie zaciągała swego przyjaciela do ogrodu. Jeżeli był zajęty albo nie można go było znaleźć, to musiał go zastępować Feliks; a choć dobra dziewczynka w pewnych chwilach wydawała się zupełnie oderwana od ziemi, to w innych innym razem mocno lgnęła do ojca i syna i rozdzielenia z nimi lękała się widocznie bardziej niż czegokolwiek innego.

Natalia wydawała się zamyślona.

— Pragnęliśmy — rzekła — pańską obecnością otworzyć na nowo to biedne, dobre serce; czyśmy dobrze zrobili, nie wiem.

Zamilkła i zdawała się oczekiwać, by Wilhelm coś powiedział. Przyszło mu też na myśl, że w obecnych okolicznościach Mignon będzie wyjątkowo udręczona przez jego związek z Teresą, ale w niepewności nie miał odwagi mówić o tym zamiarze; nie domyślał się, że Natalia o nim wiedziała.

Nie mógł też spokojnie przysłuchiwać się rozmowie, kiedy jego szlachetna przyjaciółka opowiadała o swej siostrze, sławiąc jej wielkie zalety i bolejąc nad jej stanem. Znalazł się w niemałym kłopocie, gdy Natalia zapowiedziała mu, że niebawem ujrzy tutaj hrabinę.

— Jej małżonek — rzekła — myśli teraz tylko o jednym: żeby zastąpić zmarłego hrabiego w gminie, podeprzeć i dalej rozwinąć ten wielki zakład za pomocą rozwagi i działalności. Przybywa do nas wraz z nią, aby się niejako pożegnać; potem zwiedzi rozmaite strony, w których osiedliła się gmina; traktują go poważnie według jego życzeń i niemal wierzę, że odważy się wraz z moją biedną siostrą na podróż do Ameryki, żeby stać się zupełnie podobnym do swego poprzednika; a ponieważ prawie jest już przeświadczony, że niewiele mu brakuje, by zostać świętym, to może niekiedy przed jego duszą unosi się pragnienie, żeby w końcu, jeśli można, zabłysnąć jeszcze jako męczennik.

Rozdział czwarty

Dosyć często mówiono dotychczas o pannie Teresie, dosyć często wspominano o niej mimochodem i prawie za każdym razem Wilhelm zamierzał wyznać swojej nowej przyjaciółce, że ofiarował tej zacnej dziewicy swe serce i rękę. Jakieś uczucie, którego sobie nie umiał wyjaśnić, powstrzymywało go; ociągał się póty, aż w końcu sama Natalia z niebiańskim, skromnym, pogodnym uśmiechem, który zwykło się u niej widzieć, rzekła do niego: