— Oto zagadka — zawołała, wciągając dziecię przeze drzwi.
Pozostało przy wejścia, jakby chciało zaraz się wymknąć, położyło prawą rękę na piersi, lewą na czole i pochyliło się głęboko.
— Nie lękaj się, moja mała — rzekł Wilhelm, idąc ku niej.
Popatrzyła na niego niepewnym wzrokiem i postąpiła kilka kroków naprzód.
— Jak się nazywasz? — zapytał.
— Nazywają mnie Mignon.
— Ile masz lat?
— Nikt ich nie rachował.
— Kto był twoim ojcem?
— Duży diabeł umarł.