— Ciekaw jestem ujrzeć go ponownie — rzekł major. — Nie jest już młodzieńcem, a słyszę, że wciąż jeszcze gra młode role.

— Musi być starszy od ciebie o lat dziesięć — rzekła baronowa.

— Niewątpliwie — odpowiedział major. — Z tego, co pamiętam.

Niedługo potem wszedł żywy, kształtny, przyjemny mężczyzna. Zdumiano się na chwilę, gdy się ujrzano. Ale niebawem poznali się przyjaciele, a wspomnienia różnorodne ożywiły rozmowę. Później przeszli do opowiadań, pytań i sprawozdań; zaznajamiali się obopólnie z obecnym położeniem i poczuli się wkrótce tak, jakby się nigdy nie rozstawali.

Tajemna historia mówi nam, że człowiek ten w czasie dawniejszym, jako piękny i miły młodzian, miał szczęście czy nieszczęście podobania się damie wysokiego rodu, że wskutek tego popadł w wielki kłopot i niebezpieczeństwo, z którego wydobył go szczęśliwie major w chwili, gdy mu groził los najsmutniejszy. Na wieki pozostał on wdzięczny zarówno bratu, jak siostrze, ta bowiem wczesnym ostrzeżeniem pobudziła go do ostrożności.

Na jakiś czas przed obiadem zostawiono mężczyzn samych. Nie bez zdziwienia, a nawet z pewnym zdumieniem przypatrywał się major zewnętrznemu wyglądowi swego starego przyjaciela — tak w całości, jak w szczegółach. Wydawał się wcale niezmieniony i nie dziw, że wciąż jeszcze mógł się ukazywać na scenie jako młody kochanek.

— Przypatrujesz mi się uważniej, niżby należało — przemówił wreszcie tamten do majora. — Lękam się bardzo, czy w porównaniu z dawnymi czasy nie znajdujesz zbyt wielkiej różnicy.

— Wcale nie — odrzekł major. — Owszem, dziwię się niewymownie, że wygląd twój wydaje mi się świeższy i młodszy od mojego, chociaż wiem przecież, żeś już był dorosłym mężczyzną, kiedym ja z odwagą szalonego żółtodzioba pomagał ci w pewnych kłopotach.

— To twoja wina — odparł tamten. — To wina wszystkich tobie podobnych, a chociaż z tego powodu nie można was łajać, to należy was przecież zganić. Myślicie tylko o rzeczach nieodzownych; chcecie być, a nie wydawać się. To jest bardzo dobre, dopóki się jest kimś. Ale kiedy w końcu istnienie zaczyna się zalecać za pomocą wydawania się, a pozór bardziej ulotny jest jeszcze od istnienia, to każdy zauważyć musi, że nieźle byłby zrobił, gdyby nie zaniedbywał całkiem zewnętrzności z powodu wnętrza.

— Masz słuszność — odrzekł major i ledwie mógł się powstrzymać od westchnienia.