Na szczęście męska połowa w poprzednich przejażdżkach swoich zaniedbała z jakiegoś przyrodzonego kaprysu zwiedzanie najpiękniejszej z wysp. A i teraz nie zamierzała pokazywać przyjaciółkom tamtejszych wytworności, w nie najlepszym zachowanych stanie, zanim by zupełnie wyczerpano wspaniałe sceny wszechświatowe. W końcu wszakże inne błysnęło im światło! Porozumiano się z przewodnikiem; ten potrafił przeprawę natychmiast przyśpieszyć, a oni poczytali ją za najbardziej przyjazną. Teraz mogli się spodziewać i oczekiwać, że po wielu przerywanych uciechach spędzą trzy całe, niebiańskie dni, zgromadzeni w zamkniętym obrębie.
Tu musimy szczególnie pochwalić przewodnika podróży. Należał on do liczby owych ruchliwych, czynnie sprytnych, którzy, przeprowadzając wielu gości, przebywają często te same drogi. Obeznani dokładnie z wygodami i niedogodnościami, umieją jednych unikać, a drugimi się posłużyć i — nie pomijając korzyści własnej — taniej przecież i przyjemniej po kraju obwieźć patronów swoich, niżby się to im udało na własną rękę.
Równocześnie po raz pierwszy pokazała się nadzwyczajnie czynna, ruchliwa żeńska służba pań, tak że piękna wdowa mogła postawić warunek, żeby obaj przyjaciele zostali u niej jako goście i zadowolili się skromnym ugoszczeniem. I w tym powiodło się wszystko jak najpomyślniej, gdyż roztropny pełnomocnik, jak dawniej, tak i przy tej sposobności potrafił tak zręcznie wyzyskać polecające i kredytowe listy pań, iż podczas nieobecności właścicieli otwarty im został do użytku swobodnego zamek i ogród, jak też kuchnia. Ba, pozostały nawet widoki na piwnicę. Wszystko tedy tak się złożyło, iż od pierwszej chwili można się tu było czuć jak w domu — istotnymi panami tych rajów.
Wszystkie więc rzeczy podróżnych naszych przeniesiono na wyspę. Stąd wielka dla towarzystwa powstała wygoda i osiągnięto tę największą korzyść, że wszystkie teki wybornego artysty po raz pierwszy razem się znalazły, dając mu sposobność uprzytomnienia w nieprzerwanym ciągu pięknym paniom drogi, którą obrał. Przyjęto te prace z zachwytem. Nie na podobieństwo amatorów i artystów, co się po kolei wysławiają, lecz istotnie odczutą i istotnie umiejętną pochwałą obdarowano wybornego męża. Ażebyśmy jednak nie popadli w podejrzenie, jakobyśmy łatwowiernym czytelnikom chcieli ogólnikowymi frazesami tylko podrzucić to, czego pokazać nie możemy, to niech tu znajdzie miejsce zdanie znawcy, który przy wzmiankowanych robotach oraz innych takich samych lub podobnych z podziwem stawał w wiele lat potem.
„Z podziwieniem przedstawia on pogodny spokój cichych widoków jeziora, gdzie ujmująco miłe mieszkania, odbijając się w jasnych wodach, kąpać się niby zdają. Brzegi otoczone zielonymi pagórkami, poza którymi wznoszą się lesiste góry i mroźne lodowce. Ton barwy scen takich jest pogodny, wesoło jasny; głębie jakby oblane łagodzącym oparem, który, szary jak mgła i gęsty, podnosi się z przerżniętych potokami jarów i dolin, ich zakręty oznaczając. Nie mniej pochwały godna jest sztuka mistrza w widokach dolin, położonych bliżej pasma gór wysokich, gdzie się bujnie obrosłe skłony opuszczają w dół, a świeże potoki szybko się u stóp skał przemykają.
Wybornie umie on w potężnych, cień dających drzewach przedniego planu zadowalająco zaznaczyć cechy znamienne różnych gatunków — tak w kształcie całości, jak w kierunku konarów i poszczególnych skupień liści, jak nie mniej w odtworzeniu świeżej ich zieleni w różnorodnych odcieniach. Przy czym ciepłe tchnienie łagodnego wietrzyka powiewać nimi, a światło wśród nich poruszać się zdaje. Na środkowym planie słabnie powoli żywy, zielony ton i kojarzy się na dalszych szczytach gór lekki fiolet z błękitem niebios.
Artyście naszemu atoli udają się nade wszystko malowidła wyższych okolic alpejskich — prosta wielkość i cichość ich charakteru, rozległe pastwiska na stokach gór, w najświeższą zieleń ubrane, gdzie stojące pojedynczo ciemne jodły wynurzają się z kobierca murawy, a z wysokich ścian skalnych spadają szumiące potoki. Czy przybiera pastwiska w żujące trawy bydło, czy wąską, wkoło skał wijącą się ścieżkę w obładowane konie i muły, rysuje on wszystko równie dobrze i pomysłowo, ustawione zawsze na właściwym miejscu i w nie zanadto wielkiej liczbie. Zdobią one i ożywiają te obrazy, nie przeszkadzając spokojnej ich samotności, ani nawet jej nie pomniejszając. Wykonanie świadczy o wielce śmiałej ręce mistrza. Jest lekkie, kilkoma pewnymi kreskami dokonane, a jednak wykończone. Posługiwał się on później trwałymi, błyszczącymi farbami angielskimi, stąd malowidła te mają świetny, żywy ton — wesoły, lecz zarazem silny i soczysty.
Jego odtworzenia głębokich parowów skalnych, gdzie wkoło sterczą same tylko martwe kamienie, gdzie w przepaści, objętej śmiałym mostem, dziki potok szaleje, nie podobają się wprawdzie tak jak poprzednie, ale przenika nas ich prawdziwość. Podziwiamy wielkie wrażenie całości, wywołane kilkoma dobitnymi kreskami i masami kolorów lokalnych z najmniejszym wysiłkiem.
Równie charakterystycznie umie on przedstawiać okolice pasma gór wysokich, gdzie się już ani drzewo, ani krzaki nie przyjmują, lecz tylko słoneczne powierzchnie między zębami skał a szczytami śnieżnymi pokrywają się wątłą murawą. Chociaż podobne miejscowości zabarwia on pięknie zielonym kolorem i ujmująco je przedstawia, to przecież bardzo rozumnie nie przybrał ich w pasące się trzody, gdyż okolice te dają pożywienie jedynie koniom, a niebezpieczny zarobek — zbieraczom dzikiego siana (niem. Wildheuer)”.
Nie oddalimy się od zamiaru zaznajomienia czytelników, jak można najlepiej, z charakterem takich okolic, objaśniając pokrótce słowo dopiero co użyte: Wildheuer. Oznacza się nim biedniejszych mieszkańców gór wysokich, którzy się odważają przygotowywać siano na owych trawnikach, zgoła niedostępnych dla bydła. W tym celu, mając stosowne haki u nóg, wdrapują się na najbardziej spadziste, najniebezpieczniejsze pochyłości, albo też spuszczają się, gdzie tego trzeba, na powrozach z wysokich skał na wspomniane trawniki. Gdy trawa zostanie przez nich ścięta i wysuszona na siano, zrzucają je z wyżyn na niższe polany, gdzie znowu, na kupę złożone, sprzedawane bywa właścicielom bydła, którzy je chętnie kupują z powodu wybornych jego właściwości.